Zaburzenia rytmu serca leczy się przy użyciu trójwymiarowego mapowania serca. Polskie ośrodki w skomplikowanych zabiegach leczenia arytmii coraz częściej korzystają z innowacyjnego urządzenia. Terapia jest bezpieczniejsza, efektywniejsza i bardziej ekonomiczna – ocenia prof. Oskar Kowalski ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Zaburzenia rytmu serca (arytmie) objawiają się przyspieszeniem, zwolnieniem lub nieregularnym rytmem serca. Rocznie są one przyczyną śmierci około 300 tys. ludzi na całym świecie. Mogą też zwiększać ryzyko innych groźnych schorzeń, jak udar i niewydolność serca.

W leczeniu wielu arytmii serca skuteczny jest zabieg ablacji. Redukuje on objawy i poprawia jakość życia pacjentów. Stosowany jest szczególnie u tych pacjentów, którym nie pomaga leczenie farmakologiczne.

– Ablacja to przezskórny małoinwazyjny zabieg kardiologiczny. Celem tej procedury jest zniszczenie lub odizolowanie niewielkiego obszaru tkanki serca, który odpowiada za powstawanie arytmii. Zabieg polega na wytworzeniu niewielkiej blizny blokującej przewodzenie impulsów elektrycznych, które indukują arytmię – mówi prof. Oskar Kowalski, kierownik Pracowni Elektrofizjologii i Stymulacji Serca Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, ekspert Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

W zabiegach ablacji wyzwaniem jest dokładne zlokalizowane źródeł arytmii. Wykorzystuje się do tego tzw. mapowanie trójwymiarowe. Jest ono najbardziej przydatne w bardzo trudnych do leczenia arytmiach nietypowych, które nie wiążą się z naturalnymi anatomicznie tworami mięśnia sercowego. Są to np. częstoskurcze przedsionkowe w okolicy węzła zatokowego. Wymagają one precyzyjnego mapowania ze względu na ryzyko uszkodzenia węzła zatokowego i konieczność wszczepienia stymulatora.

Wyzwaniem dla kardiologów interwencyjnych jest też częstoskurcz przedsionkowy z okolicy węzła przedsionkowo-komorowego u chorego ze złożoną wadą serca. Także atypowe trzepotania przedsionków, zarówno z lewego, jak i prawego przedsionka.

– Wskazaniem do wykonania zabiegu ablacji ze wsparciem systemu do mapowania serca w 3D jest obecność atypowej arytmii przedsionkowej. Zwykle jest ona bardzo uciążliwa dla pacjenta. Jej leczenie zabiegowe jest bardzo trudne lub wręcz niemożliwe przy zastosowaniu klasycznych metod ablacyjnych – wyjaśnia prof. Oskar Kowalski.

Podczas zabiegu ablacji z wykorzystaniem systemu mapowania 3D używa się dostępów naczyniowych w pachwinie i na szyi. Tworzy się trójwymiarową mapę jam serca w trakcie arytmii, aby zrozumieć, jak się ona rozprzestrzenia i w jaki sposób można ją przerwać. Ma ono podstawową zaletę. Pozwala skrócić czas ablacji, co z kolei skraca znieczulenie i pobyt w szpitalu oraz obniża koszty zabiegu.

W Pracowni Elektrofizjologii i Stymulacji Serca Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu ze wsparciem nowego systemu 3D wykonano pięć zabiegów ablacji u chorych w wieku od 18 do 57 lat.

– U jednej z naszych pacjentek wskazaniem do ablacji była arytmia nadkomorowa – częstoskurcz z okolicy węzła zatokowego. W tym przypadku problemem było odróżnienie samego węzła zatokowego odpowiadającego za prawidłowy rytm serca i bardzo blisko umiejscowionego ogniska ektopii, źródła dodatkowych impulsów elektrycznych – tłumaczy prof. Oskar Kowalski.

U 19-letniej pacjentki po zabiegu przez miesiąc objawy arytmii były jeszcze odczuwalne. W kolejnych tygodniach samopoczucie zdecydowanie się jednak poprawiło. Dobre efekty potwierdziła także kontrola holterowska. Według lekarzy wyniki badań są zadowalające.

Red. (źródło: PAP)

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

CAPTCHA